A+ A A-

Zdradzeni przez sąsiadów

Czym był nazizm? 

iii-rzesza-w-kolorze

Źródła sukcesu hitleryzmu nie tkwiły jedynie w charyzmie, czy osobowości jego twórcy, lecz przede wszystkim w przekazie, który bardzo głęboko trafiał do społeczeństwa niemieckiego. Był owocem urażonej dumy, która nie mogła znieść, że jedno z najpotężniejszych państw świata, tak mocno zostało upokorzone w trakcie obrad w Paryżu, kończących I wojnę światową. Rewizjonistyczne przesłanie Adolfa Hitlera skierowane więc było nie tylko do Niemców mieszkających w Rzeszy, ale przede wszystkim do tych, którzy mieszkali poza jej granicami. Idée fixe stało się stworzenie państwa, w którym znów będą mogli zamieszkać wszyscy Niemcy. Dążenia te trafiały na podatny grunt, chętnie wykorzystywany przez propagandę hitlerowską. Władze III Rzeszy doskonale zdawały sobie bowiem sprawę, że granie kartą mniejszości niemieckich może być niezwykle istotne w walce o rewizję traktatu wersalskiego. Nie można było jednak jej używać bez poparcia organizacji zrzeszających Niemców żyjących poza granicami Rzeszy.

Nazistowski pająk

W 1936 roku w ramach struktur SS utworzono organizację VoMi, której głównym zadaniem miało być tworzenie struktur partii nazistowskiej poza granicami Rzeszy, oraz utrzymywanie bezpośrednich kontaktów z już istniejącymi organizacjami niemieckimi. Od 1937 roku urzędem kierował Werner Lorenz – późniejszy teść potentata medialnego Axela Springera. Kiedy zaczynał swoją karierę w VoMi był weteranem I wojny, w której służył jako lotnik, oraz drobnym przemysłowcem prowadzącym swoje interesy w Wolnym Mieście Gdańsku. Te dwa walory – kombatanckość i sieć kontaktów związanych z prowadzonymi interesami – były najdoskonalszymi referencjami dla szefa takiej organizacji. Szlaki handlowe okazywały się bowiem najskuteczniejszymi drogami przekazywania funduszy na działalność, a legenda pierwszowojenna doskonale wpisywała się w cele istnienia tej struktury.

Zadania VoMi były bardzo szerokie i choć oficjalnie dotyczyć miały jedynie współpracy z Niemcami poza granicami kraju, to w rzeczywistości chodziło w tym przypadku o koordynację ich działań, organizację szkoleń, finansowanie, a czasem nawet realne zarządzanie z tylniego siedzenia. Głównym celem było zaś stworzenie sieci „piątych kolumn”, które w przypadku wojny, miały służyć jako wsparcie dla niemieckich sił wojskowych. Bardzo szybko okazało się, że działalność VoMi nie jest jedynie jednym z rozlicznych elementów systemu, ale wręcz kluczem do jego sukcesu. Historycy twierdzą, że Anschluss Austrii, czy zajęcie przez Niemców Czechosłowacji, w dużej mierze Hitler zawdzięczał skutecznej działalności Lorenza i jego ludzi. Kolejną przeszkodą na drodze Fuhrera przez Europę była Polska.

Niemcy w II Rzeczypospolitej

Na ziemiach polskich w 1931 roku zamieszkiwało blisko 750 000 Niemców. Głównie spotkać ich można było w zachodniej Polsce – na Śląsku, Pomorzu, Wielkopolsce oraz w Polsce centralnej. W większości zajmowali się rolnictwem, nie bez znaczenia byli jednak także przedsiębiorcy i fabrykanci, którzy swoje interesy przejmowali po przodkach, którzy przybyli na te ziemie jeszcze w XIX wieku. Być może właśnie dlatego Niemcy cieszyli się na polskiej ziemi dużą swobodą. Posiadali własne szkoły podstawowe i średnie, prasę oraz wolność zrzeszania się i działalności społecznej. Traktowano ich jako element wielonarodowościowej tkanki społecznej, który – pomimo lat zaborów – był akceptowany. Bardzo szybko powstały na naszych ziemiach takie organizacje jak Partia Młodoniemiecka w Polsce, Zjednoczenie Niemieckie,  Deutscher VolksbundDeutscher Volksverband. Szacuje się, że mogło do nich należeć około 200 000 Niemców, a więc 25% ogólnej liczby przedstawicieli narodowości niemieckiej znajdującej się na terenie naszego kraju.

5b9260dc51d54 osize969x565q71h6affd1

Niemiecka dywersja i sabotaż

Organizacje niemieckie utrzymywały stały kontakt nie tylko z VoMi, ale także z Gestapo czy Abwehrą. Pod okiem tych instytucji przygotowywano Niemców do działań dywersyjnych i wywiadowczych. Szkolenia odbywały się najczęściej pod pretekstem wypraw handlowych, lub…”wycieczek szkolnych”. Była to też szansa na przekazanie pokaźnych funduszy, które miały wspierać lokalną działalność, oraz mogły być przeznaczane na kupno broni. Zadaniem tych organizacji było także tworzenie tzw. listów proskrypcyjnych, będących listą obywateli polskich – jak to określano - szczególnie wrogich narodowi niemieckiemu. W rzeczywistości chodziło o działaczy politycznych, intelektualistów, nauczycieli, urzędników, czy ludzi kultury, którzy w pierwszej kolejności mieli być eliminowani ze społeczeństwa. W dużej mierze działalność części mniejszości niemieckiej przez II wojną umożliwiła późniejszą eksterminację ludności na ziemiach polskich. Szacuje się, że blisko 90% ludzi wymienianych w tych listach zostało później zamordowanych egzekucjach lub w obozach zagłady.

w03

Bardzo ważną rolę organizacje niemieckie odgrywały tuż przed wybuchem wojny. Oprócz zadań czysto wywiadowczo-militarnych zlecano im działania sabotażowe i propagandowe. Niemcy mieli unikać wcielania do wojska i skutecznie przeszkadzać w jakichkolwiek próbach dokonywania poboru. Dochodziło do sytuacji, w których młodzi aktywiści – aby uniknąć wcielenia do polskiej armii – symulowali chorobę narządów płciowych poprzez wstrzykiwanie sobie w jądra specjalnej substancji, która powodowała czasowe ich powiększenie. W miastach polskich organizowane były marsze z hasłami prohitlerowskimi, w sklepach przemycano prasę i literaturę nazistowską. Część z działań miała charakter prowokacji. Korzystając z narastającej atmosfery wojennej próbowano zmusić Polaków do ostrej reakcji, która mogłaby posłużyć jako argument podkreślający ciężki los narodowości niemieckiej na naszych ziemiach, co z kolei byłoby doskonałym pretekstem do podjęcia działań, najpierw dyplomatycznych, a później także wojennych.

Nienawiść

WITH 5 2016 39

Stopień organizacji tych stowarzyszeń uwypuklony został we wrześniu 1939 roku. W niektórych częściach kraju zaledwie w ciągu 24 godzin powstały niemieckie policje obywatelskie i liczne struktury paramilitarne, które bądź to wspierały Wehrmacht, albo samodzielnie starały się podjąć walkę z Polakami. Gdzieniegdzie działania tzw. V kolumny miały znaczenie kluczowe dla losów kampanii. Między innymi w podłódzkich Pabianicach dzięki niemieckim dywersantom udało się zdziesiątkować wycofujące się oddziały polskie, które przez kilka godzin dzielnie broniły miasta. Takich przykładów na terenie zachodniej Polski można wymieniać wiele. Strach przed niemiecką dywersją był więc ogromny, a czasem nawet nadmiernie mitologizowany. W tym kontekście nie wyjaśniona do końca pozostaje do dziś kwestia działalności V kolumny w Bydgoszczy, której następstwem miały być wydarzenia tzw. krwawej niedzieli, które posłużyły następnie Niemcom do utrwalania obrazu Polaka jako osoby, która dokonywała rzezi na ludności niemieckiej. Był to też argument tłumaczący często wszelkiego rodzaju akcje odwetowe. Propaganda niemiecka tym samym nakręcała działalność organizacji mniejszościowych, które w strachu przed Polakami, albo poruszone żądzą zemsty, z ogromnym zaangażowaniem włączały się w akcje pogromów ludności polskiej i żydowskiej. Warto jednak pamiętać, że nie uczestniczyli w tym wszyscy Niemcy. Część pozostawała zupełnie bierna, a byli i tacy, którzy stanęli u boku Polaków, walcząc w kampanii wrześniowej, a później współtworząc polski ruch oporu.

Po II wojnie światowej pamięć o działaniach V kolumny była jednak na tyle silna, a dodatkowo często podsycana zmyślonymi legendami, że na terenach, na których wcześniej mieszkała ludność niemiecka, starano się zlikwidować wszelkie pamiątki, jakie mogły po niej zostać. Dewastacji ulegały zabudowania poniemieckie, szkoły czy prywatne mieszkania. Do ruiny doprowadzano cmentarze i świątynie protestanckie, a ofiarami nagonki antyniemieckiej stawali się często przypadkowi ludzie. Tak jedna nienawiść zaczęła rodzić inną, skutecznie wykorzystywaną przez propagandę komunistyczną.

Krzyżak leży powalony

Co się u nas działo

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
..__