A+ A A-

Bitwa pod Maratonem

Czemu biegamy maratony?

Les Héros de Marathon Georges Rochegrosse 1859

Przebiegnięcie Maratonu współcześnie uznawane jest za wyczyn i duży sukces biegacza. Jak jednak zapatrywali się na tę sprawę starożytni Grecy? I jak wyglądały kulisy tego wydarzenia Historia greckiego wojownika, który po wygranej z Persami bitwie pod Maratonem w 490 roku p.n.e., biegł do Aten, aby dostarczyć informację o zwycięstwie, jest dobrze znana już uczniom szkoły podstawowej. Bohaterski hoplita miał przypłacić swój wysiłek życiem, a pamiątką po tym wydarzeniu i sposobem jego uczczenia jest bieg maratoński – coraz bardziej popularny także w Polsce.

Jak wyglądał ten bieg z perspektywy starożytnych Greków? I czy na pewno był wielkim wysiłkiem dla ówczesnych biegaczy? Aby odpowiedzieć na te pytania trzeba cofnąć się do wydarzeń jakie miały miejsce na krótko przed bitwą.

Tam i z powrotem

Kiedy już stało się jasne dla Ateńczyków, że Persowie po podbiciu pobliskiej Eretrii, mogą zagrozić ich miastu i że żaden inny sposób poza walką nie ma szansy powodzenia, zdecydowano się na wydanie bitwy wojskom króla Dariusza. Wybór padł na Maraton, miasto znajdujące się na północny – wschód od Aten, gdzie płaska plaża stwarzała dogodne miejsce do lądowania dla Perskich wojsk.

Ateńczycy, zdając sobie sprawę z potęgi wrogiej armii, postanowili poprosić o pomoc Spartan – znanych i cenionych wojowników. W tym celu wyprawiono do Sparty posłańca - Filipiddesa. Jak zanotował Herodot – starożytny historyk opisujący tamte wydarzenia – Filippides na drugi dzień po wyruszeniu z Aten wystąpił przez władzami Sparty z prośbą o przysłanie posiłków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że oba miejsca dzieliło od siebie 230 kilometrów, a posłaniec pokonał cały dystans biegnąc. W dodatku w podobnie krótkim czasie znalazł się na powrót w Atenach przekazując wiadomość: Spartanie nie dotrą na czas, ponieważ właśnie odbywają uroczystości religijne ku czci Apollona Karnejskiego – należy spodziewać się ich dopiero za siedem dni. Tego samego dnia informację przekazano do odległego o 40 kilometrów Maratonu, gdzie wrogie wojska stały już naprzeciwko siebie. Możliwe, że z wiadomością pobiegł sam Filipiddes, który w ten sposób pokonał odległość 500 km w ciągu kilku dni.

800px-Archers frieze Darius palace Louvre AOD487

Już w czasach nowożytnych zastanawiano się czy człowiek jest w stanie przebiec tak długi dystans w tak krótkim czasie czy też może Herodot puścił wodze fantazji w opisie wydarzeń i uczynił z Filippidesa posłańca równego samemu Hermesowi. Wreszcie znalazło się kilku śmiałków, którzy postanowili powtórzyć starożytny wyczyn. Eksperyment zakończył się sukcesem. W ten sposób powstał bieg o nazwie Spartathlon. Odbywa się on co roku - obecnie na dystansie 246 kilometrów, która podobnie jak przed dwudziestoma pięcioma wiekami prowadzi z Aten do Sparty. Rekordzistą pozostaje Grek Yiannis Kouros, który w 1984 roku pokonał ten dystans w 20 godzin i 25 minut.

Biegające wojsko

Współcześnie zawodnicy docierając do mety odpoczywają, a potem samochodami lub komunikacją publiczną wracają do domów. Jednak, jak pamiętamy, Filipiddes nie miał takiej możliwości, gdyż czekała go droga powrotna. Niektóre źródła historyczne wskazują, że wziął on udział w maratońskim starciu z Persami. A początkowa faza bitwy miała polegać na… biegu. Militiades, jeden z dziesięciu strategów, któremu powierzono dowództwo - zarządził, aby ostatni odcinek dzielący Greków od wrogiej armii pokonać jak najszybciej. Miało to uchronić żołnierzy od perskiego ostrzału.

Herodot w swoim opisie bitwy podał, że hoplici biegli 8 stadionów czyli prawie 1,5 kilometra. Wydaje się to niemożliwe, ponieważ ciężkozbrojna falanga, ustawiona w zwartym szyku, miałaby z tym duży problem, a każde rozluźnienie szeregów mogło spowodować ich załamanie. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Grecy pokonali w przyspieszonym tempie ostatnie sto, może kilkadziesiąt, metrów, aby zniwelować skutki ataku perskich łuczników.

Jak wiadomo, bitwa zakończyła się sukcesem Ateńczyków, wspieranych przez niewielki oddział wystawiony przez Plateje. Wkrótce na pobojowisku pojawili się… Spartanie. Zaniepokojeni wieściami przyniesionymi przez Filipiddesa postanowili wesprzeć swych greckich towarzyszy, być może skrócili nawet obchodzone uroczystości. Pomimo, że spóźnieni - przebyli dystans 270 kilometrów w bardzo krótkim czasie – zapewne dwóch lub trzech dni. Zważywszy na to, że dźwigali ze sobą pełny rynsztunek bojowy, był to wyczyn niemały.

Ostatni bieg

W dniu zwycięstwa Greków nad Persami miał miejsce bieg, który przeszedł do historii. „Radujcie się, zwyciężyliśmy” – miał zakrzyknąć posłaniec, który dotarł do Aten z dobrymi nowinami, a następnie padł martwy. Tak opisał te wydarzenia historyk Lukian – żyjący prawie 700 lat później, bo w II wieku naszej ery. Posłańcem tym miał być sam Filipiddes. Jednak inne źródła wspominają o Euklesie lub Tersypposie z Erchii. Dzisiaj już niemożliwe jest wskazanie właściwego imienia. Jeśli był to Filipiddes to przebiegnięcie 40 kilometrów nie powinno stanowić dla niego problemu. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że w ciągu kilku dni przebiegł ponad 500 kilometrów i wziął udział w jednej z najważniejszych bitew w dziejach. Być może swój ostatni bieg odbył będąc rannym, choć źródła milczą na ten temat.

Możliwe jednak, że do tego zadania wyznaczono kogoś innego, nie tak sprawnego i wytrzymałego jak Filipiddes. Pamiętać jednak należy, że wśród Greków bieganie było czymś naturalnym i w dodatku uchodziło za szlachetny sport. Sprawiało to, że biegali oni dużo i chętnie, a wielu z nich nie sprawiały problemów nawet długie dystanse. Może zatem przyczyny śmierci posłańca należy upatrywać gdzie indziej. Trzeba pamiętać, że wyznaczony do dostarczenia wiadomości Ateńczyk miał dużo poważniejsze zadanie niż tylko radosne poinformowanie swoich współrodaków o zwycięstwie. W rzeczywistości biegł on z poważnym ostrzeżeniem. Bowiem wroga armia nie został pokonana. Persowie widząc swoją porażkę uciekli na statki. W dodatku zaobserwowano tajemnicze świetlne sygnały, nadawane za pomocą luster. Mogło to oznaczać, że zdrajcy ateńscy wskazują Persom, iż droga do niebronionych Aten stoi otworem. Wojskom króla Dariusza pozostawało zatem popłynąć na południe i dostać się z portu do niebronionego miasta.

Greek-Persian duel

Na posłańcu ciążyła zatem poważna odpowiedzialność: musiał dotrzeć do miasta przed Persami i zaalarmować mieszkańców, aby przygotowali się do obrony. W mieście pozostały zapewne tylko skromne siły, które w starciu z wojownikami ze wschodu prawdopodobnie nie miałyby szans, jednak należało się przygotować. Dlatego pośpiech był wskazany. Nie wiemy, w jakim czasie pokonał ten dystans posłaniec. Możliwe, że to właśnie wtedy padł, nigdzie nie zanotowany, rekord świata na tym dystansie, co kosztowało biegacza życie. Dodatkową trudność sprawiało zapewne to, że Grecja to kraj górzysty.

Kto wygrał bitwę pod Maratonem?

W ślad za posłańcem wyruszyli spod Maratonu greccy hoplici. Zmęczeni, prosto z bitwy, niektórzy zapewne ranni, w pełnym uzbrojeniu pokonali dzielący ich od własnej polis dystans w kilka godzin. Kiedy Persowie pojawili się w porcie Faleron, stanowiącym wrota do Aten, zastali greckich wojowników w gotowości bojowej. Na wrogich statkach trwała zapewne dyskusja i spierano się nad możliwościami ataku. Nie wiemy jak przebiegała ale znamy jej wynik: Perska flota odpłynęła do Azji.

1024px-Scene of the Battle of Marathon

Bitwa pod Maratonem jest uznawana za jedną z najważniejszych w historii świata. Jest prawdopodobne, że gdyby Ateńczycy nie powstrzymali armii króla Dariusza – historia potoczyłaby się inaczej, a perskie imperium rozciągnęłoby swoje panowanie na rozległe przestrzenie Europy. Wojownicy z Azji nie przewidzieli jednak niesamowitych możliwości Greków i ich zdolności do błyskawicznego przemieszczania się. Swój sukces Ateńczycy zawdzięczali nie tylko odwadze i sprawnemu dowodzeniu, ale też umiejętnościom biegowym.

Stąd też pamiętny bieg przeszedł do historii. Jak wiemy, nie był ani najdłuższy, ani najtrudniejszy. Jednak jego waga jest nie do przecenienia. Maraton to dzisiaj dla większości ludzi wydarzenie sportowe. Zawodnicy, choć wkładają dużo wysiłku w zawody, biegną jednak w komfortowych warunkach. Nie mają za sobą armii perskiej, a na całej trasie można skorzystać z opieki medycznej. Mimo to, nie każdy potrafi dobiec do mety. Tym większy szacunek należy się starożytnym Grekom, którzy nie tylko wymyślili olimpiadę ale potrafili też za pomocą biegania obronić swoją ojczyznę.

Kiedy więc następnym razem weźmiecie udział w maratonie lub będziecie kibicami, warto wspomnieć historię Filipiddesa i jego współtowarzyszy. A może ktoś z Was wybierze się na Spartathlon?

Autor – dr Zbigniew Głąb

 

Co się u nas działo

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
..__